WSTĘP DO INTEGRACJI SENSORYCZNEJ

SI

Pojęcia „integracja sensoryczna” jako pierwszy użył angielski lekarz i fizjolog  Charles Sherrington – laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny w książce „The Integrative Action of the Nervous System”, wydanej w 1902 roku. A. Jean Ayres, która w 1961 roku uzyskała stopień doktora w zakresie psychologii uczenia na uniwersytecie Południowej Kalifornii USC, nadała temu terminowi nowe, znacznie szersze spojrzenie. „Zastąpiło ono szereg innych określeń używanych wówczas w pedagogice, psychologii i medycynie, takich jak: percepcyjno-motoryczny, sensoryczno-motoryczny i wzrokowo-ruchowy” [1].

Oprócz pięciu podstawowych zmysłów: wzroku, powonienia, słuchu, dotyku i smaku, każdy człowiek ma również zmysł przedsionkowy kojarzony głównie z równowagą i błędnikiem, który daje nam poczucie gdzie znajduje się nasze ciało względem przyciągania ziemskiego i wpływa na prawidłową postawę  oraz proprioceptywny, utożsamiany z czuciem ruchu z mięśni, stawów i ścięgien, a także pozycji ciała w przestrzeni. Te dwa systemy rozwijają się już w okresie płodowym dając tym samym początek integracji sensorycznej.

„Integracja” to rodzaj organizacji. Integrowanie oznacza składanie różnych części w jakąś całość. Gdy coś jest zintegrowane, oznacza to, że jego części funkcjonują jako całość” [2].

Człowiek odbiera świat po przez zmysły, nieustannie napływające do nas bodźce są, jak określiła doktor Ayres, rodzajem „pożywienia dla mózgu” [3].  Mózg stale organizuje te wiadomości – lokalizując je, rozpoznając, segregując i integrując. Jeśli informacje napływające z zewnątrz są sprawnie odbierane i przetwarzane,  to proces integracji przebiega prawidłowo. Niestety, nie zawsze mózg radzi sobie z właściwą integracją bodźców, co wpływa na jakość życia każdego z nas. Dysfunkcje integracji sensorycznej szczególnie utrudniają codzienne funkcjonowanie dzieciom, które już od wczesnego dzieciństwa mają trudności w adaptacyjnym reagowaniu na codzienne wrażenia sensoryczne przez co, nie czują się komfortowo i bezpiecznie. Ponadto ich rodzice zauważają, że są inne niż ich rówieśnicy czy rodzeństwo. Dorośli nie zawsze rozumieją istotę problemu, niejednokrotnie pocieszając się sugestiami otoczenia typu: „wyrośnie z tego” czy  „nadrobi zaległości”, przez co pozbawiają dziecko właściwej diagnozy, która określi typ zaburzeń i ich wpływ na funkcjonowanie oraz indywidualnej, skierowanej na konkretne trudności terapii, w której każde ćwiczenie ma swój cel.

Terapia metodą integracji sensorycznej prowadzona jest w formie „naukowej zabawy”. Ćwiczenia są dostosowane do poziomu rozwojowego dziecka, jednak nie mogą być zbyt łatwe ani zbyt trudne. „Ciągłe balansowanie na granicy możliwości dziecka, poprawiając organizację ośrodkowego układu nerwowego, wpływa na zmianę zachowania w sferze motorycznej i emocjonalnej, poprawę funkcji językowych i poznawczych, a przede wszystkim przejawia się lepszą efektywnością uczenia się” [4].

„Teoria Integracji Sensorycznej bazuje na neuroplastyczności mózgu. Dzięki odpowiedniej stymulacji układu nerwowego jesteśmy w stanie wypracować nowe, adekwatne do sytuacji, reakcje adaptacyjne czyli nauczyć mózg właściwego zarządzania bodźcami” [5].  „Terapia integracji sensorycznej usuwa przeszkody w rozwoju i tym samym pozwala na pojawienie się bardziej zaawansowanych umiejętności. Metoda ta nie kształtuje konkretnych sprawności, ale ułatwia uczenie się” [6].

Podsumowując, doczekaliśmy się czasów, w których dzieci są przywożone – „podrzucane” do szkoły, następnie dowożone przez rodziców/opiekunów na zajęcia dodatkowe a pozostałą część dnia, której zostaje mniej lub więcej…  bardzo często spędzają grając w gry na telefonach czy konsoli, czy też używając aplikacji w telefonach, które wydają się pożyteczne czy siedząc przed telewizorami lub komputerami.  To, co kiedyś było oczywiste, dziś jest rzadkością.  Mam tu na myśli dzieci i młodzież, która wolne popołudnia spędza przed blokiem czy na podwórku przed swoim domem.  Były wspinaczki na trzepaku, gry w „klasy” czy „gumę”, zabawy w podchody czy „kęnconkę” albo skakankę, wspinanie się na drzewa, budowanie „baz”, zabawy w chowanego, gotowanie potraw ze znalezionych rzeczy, gry w kapsle, chodzenie bez butów po przeszkodach i wiele innych.

Te zabawy, moim zdaniem, były integracją wielu zmysłów bo rozwijały umiejętności, o które teraz tak często musimy zabiegać w sali terapeutycznej.

[1] Mass V.F. (2016).  – Uczenie się przez zmysły. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia Universalis.

[2] Ayres A.J. (2020) – Dziecko a integracja sensoryczna. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia Universalis.

[3] Ayres A.J. (2020) – Dziecko a integracja sensoryczna. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia Universalis.

[4] Przyrowski Z. (2019) – Integracja sensoryczna, teoria, diagnoza, terapia. Warszawa: Wydawca: Empis & Sensum Mobile sp. z o.o. sp. k.

[5] https://www.centrumsi.pl/terapia-i-diagnoza/co-to-jest-integracja-sensoryczna.html   data pobrania: 23.02.2022.

[6] Mass V.F. (2016).  – Uczenie się przez zmysły. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia Universalis.

Agnieszka Kałuża-Horbaczewska

ul. Jaracza 12, 76-200 Słupsk